maj 25, 2007 by admin
Francuska mafia wyłudza od samotnych staruszków okupy za… ich ukochane czworonogi. Ponieważ gangsterzy nie porywają ludzi, lecz psiaki i koty, ich żądania nie są wygórowane. Ale ostatnio przesadzili. Wiedząc, że pewien staruszek traktuje swoje mopsy jak dzieci, zażądali za każdego po 1000 euro.
Mieszkaniec niewielkiej miejscowości w południowo-wschodniej Francji omal nie dostał zawału, gdy zobaczył, że uprowadzono mu dwa pupile. Wyznał, że początkowo nie zgłosił tego na policję, bo bał się, że gangsterzy posuną się do najgorszego. Mogli mu np. dla postrachu przesłać obciętą łapę jednego z mopsów.
Właściciel nie stracił jednak zimnej krwi. Ponieważ ledwo wiąże koniec z końcem, w trakcie telefonicznych negocjacji zbił okup do 500 euro za każdego psiaka. Przekazał pieniądze do umówionej skrytki i pod drzwiami znalazł swoje pupile.
Francuzów zbulwersowała ta sprawa nie tylko dlatego, że gangsterzy nękali staruszka. Okazało się, że gdy staruszek odzyskał już psy i zgłosił fakt porwania żandarmom, ci od razu… umorzyli sprawę.
Original post by tasdj@tasdj.pl
maj 21, 2007 by admin
Kot przeżył w kontenerze 35-dniową podróż statkiem z Azji do USA - poinformowała Associated Press. Zwierzaka znalazł odbiorca zamówionego w Chinach ładunku - Eric Congdon z Hendersonville w Karolinie Północnej. Zauważyłem, jak coś się w środku poruszyło - opowiadał Congdon. - Żeby lepiej widzieć, włączyłem światła w wózku widłowym i wtedy zobaczyłem skulonego w kącie kotka. Był słaby, ale wciąż żył - dodał. REKLAMA Czytaj dalej Pracownicy firmy Congdona natychmiast ochrzcili kota imieniem China. Jeden z nich nawet zadeklarował, że się nim zajmie, jednak nie będzie mógł zrobić tego wcześniej niż za pół roku, gdyż prawo Karoliny Północnej wymaga od sprowadzanych z zagranicy zwierząt sześciomiesięcznej kwarantanny oraz szczepień. (ap)
Original post by tasdj@tasdj.pl
maj 16, 2007 by admin
Kotkę z małymi kociętami administrator bloku przy ul. Batorego zamknął na klucz w piwnicy. Były skazane na śmierć głodową - mówią zbulwersowani mieszkańcy, którzy dokarmiają zwierzęta. Administrator zerwał kłódkę z piwnicy, w której mieszkały koty, założył swoją i zamknął zwierzęta bez jedzenia i picia. Wśród kotów jest samica, która powiła kilka małych kociąt. - Nie wiemy co robić, one tam zginą - mówi zdenerwowany mieszkaniec, który opiekował się zwierzętami (dane do wiad. red.). - Nikomu nie wadziły, regularnie karmiliśmy je i sprzątaliśmy po nich piwnicę. Koty w jednej z komórek miały przygotowane legowiska. Pozostali mieszkańcy właściwie nie mieli z nimi kontaktu, bo zwierzęta wchodziły i wychodziły tylko przez specjalnie dla nich przygotowane okno. Teraz słychać tylko ich pisk zza zamkniętych drzwi. Pani administrator, która zamknęła koty, twierdzi, że zrobiła to na wniosek mieszkańców. Wniosek ustny, bo żadne pismo do Spółdzielni Mieszkaniowej “Czyn” jeszcze nie wpłynęło. Rozmawialiśmy na temat kotów z mieszkańcami bloku. Żadnemu nie przeszkadzała ich obecność, a wręcz przeciwnie. - Dzięki nim nie ma szczurów - mówi Grażyna Jankowska. - Nie lubię kotów, ale je toleruję, bo są potrzebne. Mieszkańcy uważają też, że administracja włamała się do prywatnej piwnicy. - Nie miała prawa wtargnąć do cudzej komórki - skarżą się. - Jej właściciel użyczył nam jej, abyśmy mogli opiekować się zwierzętami. - Ale zmienił zdanie - odpowiada administrator, która nie chce na łamach prasy przedstawić się z imienia i nazwiska. - Zgodził się, abyśmy pozbyli się kotów. W spółdzielni również nie ma śladu zgody, bo właściciel - według administratorki - miał wyrazić ją ustnie. Niestety od kilku miesięcy mieszka poza Słupskiem i sąsiedzi nie mają z nim kontaktu. Administrator twierdzi, że namiary ma, ale… nie da. Całą sytuacją przerażona jest Barbara Aziukiewicz, prezes Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Słupsku. - To niehumanitarne wobec zwierząt, kto znęca się nad kotami podlega karze - twierdzi. - Koty były pod dobrą opieką, sprawdzaliśmy ich stan zdrowia i wyłapywaliśmy do sterylizacji. Na dodatek to pół dzikie zwierzęta i nie nadają się do schroniska.
Original post by tasdj@tasdj.pl
maj 15, 2007 by admin
Czy naprawdę zwierzęta lubią, gdy je głaszczemy?
Naukowcy wiedzą już, dlaczego zwierzęta udomowione przejawiają oznaki zadowolenia i odprężają się, gdy je drapiemy lub głaszczemy - informuje serwis internetowy “News in Science” i “Discovery News”. Sekret tkwi w tym, aby myśleć, jak zwierzę - podkreślają naukowcy z Francji i Austrii. Odkryli oni, że krowy, drapane w miejsca będące zwykle celem ich własnych zabiegów pielęgnacyjnych, polegających np. na oblizywaniu, bardzo się uspokajają. Do tego stopnia, że spowalnia się tempo pracy ich serca. Pozwala to sądzić, że krowy mogą w pewnym stopniu odbierać drapanie przez człowieka niektórych części ciała w podobny sposób, jak odbierają społecznie wykonywane przez inne zwierzęta zabiegi pielęgnacyjne - tłumaczą eksperci w tekście, który ukaże się w piśmie “Applied Animal Behaviour Science”. To samo może się odnosić także do kotów, psów, innych zwierząt hodowanych na wsiach, a nawet szczurów - sugeruje Claudia Schmied z uniwersytetu medycyny weterynaryjnej w Wiedniu oraz jej współpracownicy. Naukowcy ci doszli do tego po analizach wyników wcześniejszych badań dotyczących głaskania różnych zwierząt. Przeprowadzili też własny eksperyment na krowach. W jego trakcie treserzy głaskali po 30 krów z dwóch różnych ras w trzech różnych miejscach: po grzbiecie, po szyi oraz z boku. Jednocześnie badano tempo pracy serca zwierząt. Była też grupa zwierząt kontrolnych. Nie głaskano ich. Człowiek jedynie przebywał w ich pobliżu. Naukowcy zaobserwowali, że krowy wyciągały szyje i luźno zwieszały uszy (co świadczy u nich o głębokim relaksie), gdy głaskano je po szyi i plecach. Same krowy, gdy się wzajemnie wylizują, często sięgają w te same miejsca. W czasie doświadczenia wolniej też pracowały ich serca. Głaskanie z boku klatki piersiowej oraz sama obecność człowieka wcale nie odprężały krów. Naukowcy mieli wręcz wrażenie, że kiedy w pobliżu kręcił się człowiek, krowy się lekko niepokoiły. Wyniki te są zbieżne z badaniami innych gatunków, które pokazały, że behawioralna i/lub psychologiczna reakcja zwierząt na symulację dotykową ze strony człowieka zależy od miejsca symulacji - napisali autorzy artykułu. Na przykład koty realizują “funkcję zacieśniania więzi społecznych”, pocierając się wzajemnie pyskami. Głaszcząc je, naśladujemy to zachowanie. Koty reagują wówczas w sposób “bardziej afiliacyjny” - twierdzą naukowcy. Głaskane po plecach, nieco poniżej szyi konie mogą opuszczać łby i stać nieruchomo z półprzymkniętymi oczami. Często wzajemnie skubią się w to miejsce. (js)
Original post by tasdj@tasdj.pl
maj 13, 2007 by admin
W Kędzierzynie -Koźlu może udać się to, z czym nie potrafi sobie poradzić większość samorządów. Ograniczenie populacji bezpańskich psów i kotów oraz objęcie powszechną rejestracją tych pierwszych. Tamtejszy samorząd podjął niedawno uchwałę w tej sprawie. Zresztą, zaczęto ją realizować na długo zanim zaczęła obowiązywać
Original post by tasdj@tasdj.pl
maj 4, 2007 by admin
Hiszpańska organizacja El Refugio, która propaguje humanitarne obchodzenie się ze zwierzętami, poinformowała o uratowaniu 10 kotów uwięzionych od miesiąca w pustym domu w Madrycie. Przeżyły zamknięte dzięki cieknącemu kranowi. Miesiąc temu do El Refugio zwrócili się sąsiedzi kobiety, którą zabrano do szpitala, a w jej domu zostały zamknięte koty. Zwierzęta rozpaczliwie usiłowały wydostać się na zewnątrz rzucając się na okna. REKLAMA Czytaj dalej Policji i działaczom El Refugio udało się dostać do środka i oswobodzić koty, z których wszystkie, prócz jednego udało się uratować. Teraz El Refugio będzie starało się oddać w dobre ręce dziewięć kotów po przejściach - poinformowała organizacja w oświadczeniu. (js)
Original post by tasdj@tasdj.pl